Wywiad z Lechem Wilczyńskim, Prezesem firmy InPay.

Wojciech Pietrzak: Jak to się stało, że zainteresowałeś się bitcoinem? Kiedy to było i w jakich okolicznościach?

Lech Wilczyński: Zawsze interesowałem się nowinkami technicznymi, ale dopiero w połowie 2011 roku trafiłem na newsa związanego z bitcoinem. Od tamtego czasu przyglądałem się rozwojowi tej technologii trochę z boku, ponieważ byłem związany z innymi projektami, ale ciągle pod skórą czułem, że to coś zmieni świat.

WP: Jak i kiedy po raz pierwszy użyłeś bitcoina?

LW: Jeżeli pobranie 0.5 BTC z faucetu Gavina Andresena zalicza się jako użycie BTC to była to chyba pierwsza operacja jakiej dokonałem. To było jeszcze w czasach kiedy Bitcoin-QT zainstalowany na laptopie pozwalał wykopać swoje pierwsze bitcoiny.

WP: Co było pierwszą materialną rzeczą, niezwiązaną z bitcoinem, którą kupiłeś za bitcoin?

LW: Pierwszą fizyczną transakcją, która niestety nie doszła do skutku, była próba zapłacenia za ciastko w San Francisco. Byłem naprawdę podekscytowany i poprosiłem moją żonę o filmowanie całego procesu. Niestety, mój portfel blockchain.info w telefonie zawiódł i nie pozwolił mi wysłać środków. Byłem strasznie zawstydzony i to się wszystko nagrało. Od tamtego momentu staram się, aby podczas prezentacji biznesowych wszystko działało. Niestety nie zawsze się to udaje. Kiedy ostatnio wygraliśmy konkurs T-Mobile na innowacyjne rozwiązanie w telekomunikacji, podczas prezentacji androidowy portfel nieoczekiwanie się zamknął, ale zdążył dokonać pokazowej transakcji. Mimo fantastycznego rozwoju tej technologii ciągle jesteśmy wszyscy na początku drogi.

WP: Skąd pomysł na InPay?

LW: Robert Nasiadek, który założył Warsaw Bitcoin Meetup Group, zorganizował spotkanie, na którym wszyscy zastanawialiśmy się, jak przekonać np. puby do przyjmowania płatności bitcoin. Wspólnie postanowiliśmy zorganizować pierwsze Bitcoin Party w Warszawie, o którym było bardzo głośno. Ta idea wymagała jednak sprawnego systemu płatności dla takich miejsc i skutecznych rozwiązań w kwestii księgowania tego typu transakcji, jak i zapewnienia stabilności kursu. Tak zrodził się InPay.

WP: Czy InPay w Polsce “chwyta”? Jaka jest skala zjawiska? Ilu przedsiębiorców używa Waszej technologii do akceptowania bitcoina i jak to się zmieniało w czasie?

LW: Mamy dopiero kilkadziesiąt firm podłączonych do systemu, z czego tylko kilkanaście aktywnie przeprowadza transakcje. Przed nami bardzo trudne zadanie przekonywania przedsiębiorców do tej formy płatności. W tej chwili mamy jednak więcej zapytań od właścicieli serwisów internetowych i przygotowujemy na bieżąco pluginy do wszystkich platform e-commerce.

WP: W jakich okolicznościach narodził się pomysł, żeby sprzedawać udziały w spółce za bitcoiny?

LW: Jednym za naszych klientów jest beesfund.com, platforma crowdfundingu udziałowego. Doszliśmy do wniosku, że będzie to świetna promocja dla nas wszystkich. Żadna inna platforma crowdfundingu udziałowego nie oferuje płatności bitcoin. Mówimy tu o tych działających na rynku regulowanym.

Mamy nadzieję, że za pomocą naszej kampanii crowdfundingowej uda się pokazać, że w Polsce też aktywnie działamy w obszarze kryptowalut i przede wszystkim ich współistnienia z obecnym systemem finansowym i prawnym. Dodatkowo jest to metoda na wejście jedną nogą do świata kryptowalut dla osób o bardziej konserwatywnym podejściu do inwestowania. Trudno oczekiwać, że ludzie szybko zaczną korzystać i rozumieć zdecentralizowane platformy udziałowe oferujące cyfrowe udziały. To jeszcze nie ten etap. Dla większości osób akcja to nadal papier wartościowy. Kolejną motywacją jest chęć pozyskania rozdrobnionego pakietu akcjonariuszy. Dla spółek, które myślą o byciu notowanymi w przyszłości na rynkach regulowanych, jest to bardzo istotna potrzeba.

WP: Jak po pierwszych dniach wygląda odpowiedź rynku na tę ofertę?

LW: Właśnie przekroczyliśmy stu pierwszych inwestorów i 25% zakładanej kwoty. Przed nami trudne zadanie, zwłaszcza że z punktu widzenia inwestorów indywidualnych mamy dość wysoką wycenę, ale jeżeli popatrzymy na nią w relacji do typowych inwestycji zalążkowych dokonywanych przez fundusze, to nie jest aż tak źle, a można zostać udziałowcem już na wczesnym etapie! 70% wszystkich wpłat dokonanych zostało cyfrową walutą.

WP: Czy pod względem legislacyjnym oceniłbyś Polskę raczej jako państwo przyjazne czy wrogie bitcoinowi?

LW: Mam wrażenie, jakby temat był całkowicie ignorowany i przerzucony na barki Komisji Europejskiej. Oczekiwałbym bardziej proaktywnej postawy, podobnie jak w Wielkiej Brytanii. Natomiast widzę tutaj potencjał do działania dla Polskiego Stowarzyszenia Bitcoin, aby lobbować na rzecz cyfrowych walut. Są jednak i plusy, z których powinniśmy się cieszyć, a mianowicie bardzo sprawnie działające polskie banki. Póki co, nadal funkcjonujemy w obiegu otwartym – dobra współpraca z bankami jest w tej sytuacji kluczowa.

WP: Dziękuję za rozmowę i życzę sukcesów!