Wojciech Pietrzak: Jak to się stało, że zainteresowałeś się bitcoinem? Kiedy to było i w jakich okolicznościach?

Łukasz Jakubowski: Słowo “bitcoin” usłyszałem po raz pierwszy jakieś trzy lata temu z ust jednego z ekspertów w dziedzinie kryptowalut w Polsce, Macieja Ziółkowskiego – założyciela Ambasady Bitcoin.

Pracowałem wówczas jako Dyrektor ds. sprzedaży i marketingu w jednej z większych firm z branży finansowej. Byliśmy wtedy w trakcie ekspansji na rynek kujawsko-pomorski. Planowałem otworzyć następny oddział w Bydgoszczy. Szukałem osoby, która będzie nadzorować tę placówkę, i tak poznałem Macieja. Przy naszym drugim spotkaniu Maciej spytał mnie, czy słyszałem o bitcoinie.

Do tej pory pamiętam, jak z pasją opowiadał mi, co to jest bitcoin. Bardzo nalegał, abym zainwestował w zakup BTC, którego wartość wynosiła wówczas 1$. Odmówiłem mu. Często myślę, co by było, gdybym go posłuchał. Przez następne 3 lata obserwowałem, co się dzieje na rynku bitcoinowym, aż w końcu sam zacząłem używać bitcoina.

WP: Jak i kiedy po raz pierwszy użyłeś bitcoina?

ŁJ: Około półtora roku temu, z czystej ciekawości. Często kupowałem książki dla przedsiębiorców i na jednym z portali, gdy zobaczyłem możliwość zapłacenia za e-booka bitcoinem, postanowiłem spróbować.

WP: Co było pierwszą materialną rzeczą, niezwiązaną z bitcoinem, którą kupiłeś za bitcoin?

ŁJ: W 2013 roku kupiłem kawę w lokalu Parking Bar w Warszawie. Później kupowałem jeszcze serwery, książki, a nawet koszulę i krawat.

WP: Kiedy i w czyjej głowie narodził się pomysł założenia Ambasady Bitcoin?

ŁJ: Na pomysł wpadł Maciej Ziółkowski w 2013 roku. Maciej popularyzował bitcoina wszędzie gdzie się dało: na blogu, podczas konferecji, itp., ale to mu nie wystarczało. Wtedy narodził się pomysł założenia Ambasady.

WP: Jak to się stało, że zostałeś Prezesem Ambasady?

ŁJ: W maju bieżącego roku (2014 – przyp. WP) odezwał się do mnie Maciej. Okazało się, że potrzebuje osoby do zarządzania Ambasadą, i zaproponował mi objęcie funkcji Prezesa Zarządu. Opowiedział mi o całym projekcie i zaraził światem kryptowalut. Na moją decyzję nie musiał czekać długo. Po miesiącu już działałem w Ambasadzie z mottem: “We Create The Future!”

WP: Rok temu bitcoin przeżywał swój najlepszy, jak do tej pory, okres. Dziś jest wart około 3 razy mniej niż w szczytowym momencie, a do tego co jakiś czas zdarza mu się porządne tąpnięcie w dół. Jak przekonałbyś kogoś, kto nie używa bitcoina, że mimo wszystko nie jest jeszcze za późno, żeby do tego wejść?

ŁJ: Chciałbym podkreślić, że my w Ambasadzie zachęcamy do używania bitcoina jako środka płatniczego, a nie narzędzia spekulacji. To bardzo wygodny środek płatniczy, choćby ze względu na szybkość przelewów oraz ich koszt. Nie stosujemy słowa “wejść” tylko “używać”. Zrobienie przelewu w sobotę wieczorem do Anglii tak, by ktoś za chwilę go odebrał, jest niemożliwe, że nie wspomnę już o krajach wyłączonych z obiegu finansowego, takich jak Białoruś, do której w ogóle nie przelejemy pieniędzy z Polski. To trwa i kosztuje, o ile w ogóle jest wykonalne. A z bitcoinem to możliwe, szybkie i tanie. Bitcoin nie powinien być traktowany jako lokata kapitału tylko jako środek płatniczy. Znajomym, którzy ze zdziwieniem pytają mnie o bitcoina, opowiadam historię przedsiębiorców sprzed 20 lat, w której jeden chwali się drugiemu, że założył stronę internetową, na co zostaje zasypany gradem pytań: “Jaką stronę?”, “Co to są maile?”, “Jak to: można do ciebie wejść w środku nocy?”. Porównanie Internetu z lat 90-tych do bitcoina dzisiaj działa na wyobraźnię. Potem pokazuję i tłumaczę, czym jest bitcoin w praktyce i co możemy zyskać używając go w codziennym życiu.

WP: Jak twoim zdaniem będzie rozwijać się bitcoin i jak rządy będą na to reagować w długiej perspektywie?

ŁJ: To oczywiste, że bitcoin będzie rozwijał się w tempie ekspresowym, tak jak przez ostatnie trzy lata. Co do rządów, to dużo nie muszę mówić. Wystarczy, że przytoczę ostatnie poczynania rządu brytyjskiego, który zaczyna mocno myśleć o przyjęciu bitcoina. Podobnie jest w Niemczech i Belgii. Myślę, że to dopiero początek. Wiadomo, że nie wszystkie kraje pójdą w ślad Wyspiarzy, ale jestem pewien, że będzie to znaczna większość. Tak jak mówiłem: to przyszłość i w końcu rządy, które tak się tego boją, będą musiały zaakceptować koniec ery papierowej waluty.

WP: Czy interesujesz się innymi kryptowalutami?

ŁJ: Oczywiście.

WP: A na czym polega to zainteresowanie?

ŁJ: Obserwuję i monitoruję rynek cyfrowych walut choćby z powodu konkurencji dla bitcoina. I to wszystko. Nie kopię, nie handluję, nie używam. Póki co jestem oddany bitcoinowi, choć nie deklaruję niczego na przyszłość. Myślę, że z biegiem lat popularność cyfrowych walut wzrośnie. Być może euro zostanie zastąpione przez bitcoina a dolary przez litecoina? Tego jeszcze nie wiemy.

WP: Dziękuję za rozmowę.